WIELKA WYMIANA KSIĄŻKOWA: 7-14.04.2019r.

Hej kochani, dziś rozpoczyna się kolejna edycja Wielkiej Wymiany Książkowej, w której i ja postanowiłam wziąć udział. Mam na swojej półce kilka książek, które u mnie się nie zadomowiły na tyle, aby pozostać na niej na dłużej. Chciałabym przekazać je komuś innemu, by przyjął je pod swój dach, w zamian za jakąś inną lekturę, która by mnie zainteresowała. 
Mam nadzieję, że uda mi się podczas tych kilu dni, gdy trwa (od 7 kwietnia do 14 kwietnia), upolować coś naprawdę fajnego, oraz że książki, którymi ja dysponuję do wymiany, zadowolą kogoś innego. Organizatorką zabawy jest Magdalena Erbel z bloga Save the magic moments wraz z Dagmarą z bloga Socjopatka.


"Calder" - bardzo dobry / "Eden" - bardzo dobry / "Podniebny lot" - bardzo dobry / 
"Pod samym niebem" - dobry

"Jak powietrze" - nowa / "Układ" - bardzo dobry  / "Przekroczyć granicę" - bardzo dobry /
"Promyczek" - bardzo dobry

"Listy niezapomniane II" - nowa / "Radzka radzi. Tobie dobrze w tym" - nowa 

 "Chłopak, który stracił głowę" - nowa / "Bądź swoją siłą przez 365 dni roku" - dobry / 
"Szukając Alaski" - nowa / "O matko i córko" - bardzo dobry


"To nie jest dieta"- nowa / "Powrót do Darningham Hall" - nowa / "Dyskurs" - nowa / 
"Black ice" - bardzo dobry / "Genialni. Lwowska szkoła matematyczna" - bardzo dobry

"Co jeśli..." - bardzo dobry / "Po tamtej stronie ciebie i mnie"-  dobry  / "Zac & Mia" - bardzo dobry / "Playlist for the dead" - bardzo dobry / "Caraval" - bardzo dobry / 
"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" - bardzo dobry

"PLL. Kłamczuchy" - dobry / "Eleonora i Park" - dobry / "Gwiazd naszych wina" - nowy


Książki oznaczone jako nowe były przeze mnie w ogóle nieczytane, te podpisane jako bardzo dobre są wciąż w stanie idealnym/jak nowe i raczej nie posiadają śladów użytkowania, natomiast po książkach oznaczonych jako dobre takie ślady można zauważyć oraz w niektórych drobne defekty.
Jeśli coś Was zainteresowało koniecznie napiszcie w komentarzu ♥

Kalendarz i organizer w jednym, czyli ProjektPlanner

Przed rozpoczęciem studiów poczułam, że właśnie nadszedł ten czas, kiedy trzeba zacząć dbać o swoją organizację oraz produktywność w trakcie dnia. Oczywiście pierwszym, a zarazem najprawdopodobniej najważniejszym narzędziem w rozpoczęciu tej drogi jest właśnie kalendarz. Bardzo długo szukałam w internecie tego, który pomoże mi w drodze do umiejętnego zarządzania swoim czasem. Szukałam wśród kalendarzy, organizerów i planerów. 

Wybór ogromny, a jednocześnie nic nie mogłam dla siebie znaleźć. Ten za duży, ten za drogi, ten mnie się nie podoba... Długo by wymieniać. W pewnym momencie upatrzyłam sobie planer, w ślicznym segregatorku. Tak mówię właśnie o tym planerze, których pełno cudownych zdjęć można znaleźć na pinterest.com, weheartit.com, czy Instagramie. No niestety, jak to czasami z nami kobietami jest, jak już sobie coś upatrzymy, to musimy to mieć. Właśnie tak było ze mną w tym przypadku. Przeszukałam internet i jedną z polskich marek, produkujących tego typu organizery jest ProjektPlanner

Zaczęłam szykować swoje sidła, by upolować coś z ich oferty.

Asortyment sklepu jest naprawdę duży, także jest w czym wybierać. Mnóstwo pięknych kolorów segregatorów, zarówno w rozmiarze A5, jak i A6. 
Do tego również wiele wkładów do wyboru, między innymi plan tygodniowy, dzienny, kontakty, przepisy, finanse, lista zakupów, blogi i social media, wkład w kropki oraz wiele innych - większość znajduje się do dyspozycji w obu rozmiarach. Jest w czym wybierać. 
ProjektPlanner
Zdecydowałam się zamówić błękitny planer wraz z kalendarzem na 2019 rok. W opisie jednak znalazłam informację, że istnieje możliwość zamiany wkładu na inny, dlatego w uwagach do zamówienia poprosiłam o wymianę. Okazało się, że wybrane przeze mnie wkłady bez problemu mogą być wysłane w zamian za te z kalendarzem na 2019, także polecam zainteresowanym osobom skorzystanie z tej możliwości, zamiast zamawiać dodatkowo te wkłady, które Was interesują - to niepotrzebne wydanie dodatkowych pieniędzy. 

Po przyjściu zamówienia okazało się, że segregatorek wykonany jest naprawdę porządnie. Dokładnie obszyty, bez żadnych mankamentów. W środku znajduje się kilka kieszonek oraz uchwyt na długopis, by zawsze mieć go przy sobie. Magnes przy klamrze zamknięcia trzyma bardzo dobrze, więc sam się nie otworzy, gdy wrzuci się go do torby. Z tyły znajduje się również logo marki
Wkłady są z dobrej gramatury papieru, także są one dość grube i naprawdę zadowalającej jakości. 
ProjektPlanner
ProjektPlanner to świetna polska marka z dobrymi produktami do organizacji. Muszę jednak zwrócić uwagę na niestety bardzo długi czas oczekiwania odnośnie uzupełnienia magazynu. Odkąd trafiłam do ich sklepu musiałam naprawdę długo czekać, aż uzupełnią asortyment, bym mogła zrobić zamówienie - jeśli się nie mylę trwało to około 3 miesięcy. No nie ukrywajmy, to naprawdę długo. Nie będę wnikać dlaczego, jednak zapewnianie swoich klientów, że już niedługo pojawi dodruk, który jednak nie pojawiał się przez kilka (a może nawet kilkanaście) tygodni, jest mało profesjonalne. Nie wspominając, że był to czas rozpoczęcia roku szkolnego i akademickiego, więc chętnych z pewnością na ich produkty nie brakowało. To duży minus dla firmy, dlatego jeśli tylko jesteście zainteresowani ich produktami, a są one jeszcze dostępne, to zalecam pośpieszenie się z zamówieniem. 

Mimo wszystko produkty ProjektPlanner są naprawdę świetnej jakości i korzysta się z nich bardzo dobrze. Dodatkowo prezentują się doskonale. Dlatego jeśli szukacie czegoś takiego, to polecam Wam własnie ten sklep.
Zachęcam również do zajrzenia na stronę internetową konkurencyjnej marki, która również ma znakomity asortyment, a mianowicie OgarniamSię - bardzo kusiło mnie, aby zamówić swój planer właśnie w tym sklepie, jednak interesował mnie format A6, którego na razie nie posiadają. W sklepie jest opcja wykupienia w bardzo dobrej cenie planerów do druku, a raz w miesiącu wysyłają jeden z nich za darmo na maila, jeśli zapiszecie się na newsletter.
♥♥♥
Koniecznie dajcie znać, czy korzystacie z planera lub kalendarza. Sama dopiero niedawno zaczęłam swoją przygodę z organizacją i na razie wychodzi mi to średnio, ale mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej. Jeśli macie jakieś rady, to będę za nie bardzo wdzięczna ♥ 

64♥ "O matko i córko" Katarzyna i Paulina Błędowskie

Paulina i Kasia Błędowskie to dwie inspirujące osoby, które w 2015 założyły kanał na YouTube o nazwie „O matko i córko”. Dzięki swojej naturalności, pozytywnemu nastawieniu oraz ukazaniu, nie często spotykanej, bliskiej relacji pomiędzy nastolatką, a jej mamą, kanał odnosi coraz większe sukcesy i zdobywa rzeszę fanów. 


Ta książka to zbiór licznych historyjek o życiu młodej dziewczyny i jej mamy. Opowieść zaczyna się już od momentu kiedy Pani Kasia zaszła w ciążę, a nawet jeszcze wcześniej – od tego jak bardzo tego pragnęła, aż wreszcie się stało. Począwszy od wielkiej radości na tę wieść, po ogromne wyczekiwanie na narodziny upragnionego dziecka, po jego dzieciństwo i dni szkole, związane z tym wspomnienia, osiągnięcia, a także doznane przykrości. 


Narracja jest prowadzona w formie dialogu. Przeplatana wypowiedź Pauliny i jej mamy, to sposób na poznanie obu kobiet oraz ich punktu widzenia. Pani Kasia ze swojej strony opowiada o trudzie i radości macierzyństwa, o wysiłku, który trzeba w to wnieść, ale i szczęściu oraz satysfakcji, jakie to ze sobą niesie. Osoba Pauliny to dowód na to, jak ważne jest wsparcie rodzica, dla którego największym wyzwaniem jest być oparciem dla dziecka, gdy jest ono nastolatkiem. 

Kasia próbuje pokazać, że dobre relacje z dzieckiem nie biorą się znikąd. To ciężka praca i serce w nią wkładane od samego początku macierzyństwa. Budowanie jej opiera się na miłości, zrozumieniu i czasie poświęconym na byciu razem. Nie wpiera, że nie popełniła błędów, bo jest świadoma, że być może w pewnych sytuacjach mogła postąpić inaczej, ale jest dumna ze swojej córki, z tego jaka kobieta z niej wyrasta, cieszy się, że wysiłek włożony w wychowanie córki zaprocentował tym, że teraz mogą być nie tylko matką i córką, ale także najbliższymi przyjaciółkami. 
Mama Pauliny mówi o rozsądnym podejściu do wychowania. O byciu blisko, ale nie zatraceniu się w tym, by nie zapomnieć, że jednak jest się matką. Właściwie przede wszystkim matką.
Kasia: Na polu mody zyskałam przyjaciółkę. Myślę, że czym starsza będzie, tym na więcej tematów będę z nią mogła porozmawiać. Cieszę się z tego i nie mogę doczekać. Póki co mam hamulce, ale za dwa, trzy lata będę miała najwspanialszą przyjaciółkę na świecie. Paulina traktuje mnie normalnie, cały czas mi się zwierza, prosi o rady, ale teraz i ja mam kogoś takiego w domu i to mnie bardzo cieszy. Jestem szczęśliwa.
Paulina pokazuje, że tak bliska relacja jest dla niej czymś naturalnym. Nie wstydzi się tego, że to właśnie mama jest jej najlepszą przyjaciółką, z którą dzieli się swoim szczęściem, ale i różnymi rozterkami. Bycie nastolatką nie musi wykluczać bycia córką – chodzi o to, że nawet gdy dorastamy, nie musimy całkowicie zamykać się przed rodzicami, bo to właśnie oni byli i będą zawsze, mimo wszystko – i właśnie to było tu opowiedziane.

Spotkałam się z opinią, że treść tej książki niczego nie uczy. No jasne, z jednej strony się zgodzę, to przecież nie poradnik, to opowieść o życiu zwykłej matki i zwykłej nastolatki. Z drugiej strony jednak mimo że nie uczy, to ogromnie inspiruje i chyba właśnie tym miała być. Właśnie inspiracją i dowodem, że możliwe jest, by być matką dla swojej córki, a jednocześnie jej przyjaciółką. I że można być nastolatką, bez wyrzekania się bycia córką. A także, że możliwe jest być nie tylko córką, ale i przyjaciółką. Jeśli wiecie o co mi chodzi... Jeśli nie to na pewno dowiecie się, po przeczytaniu tej wyjątkowej pozycji.
Paulina: Postanowiłam spełnić marzenie mojej mamy, ale jednocześnie zrobić coś razem z nią. Zdecydowałam, że zrobimy sobie niewielki, wręcz symboliczny, ale dla nas niezwykle ważny tatuaż. […] Wybrałyśmy projekt serca, bo najlepiej oddawał to, co nas łączy: bezwarunkową miłość. Tak jak pisałam, przyjaźnie i koleżanki przeminą, mama jest jedna na zawsze, a tatuaż będzie mi o niej przypominał, gdy będzie gdzieś daleko.
Czy jest ona wybitna? Nie, w końcu opowiada tylko o perypetiach prostej kobiety i normalnej nastolatki. I to najprawdopodobniej urok tej książki. Że jest tak przyziemna, tak prosta, a jednocześnie czyta się ją przyjemnie. Być może to dzięki temu, że zarówno Kasia, jak i Paulina są bardzo pozytywnymi osobami, co można wyczuć w trakcie czytania (nawet nie znając kanału dziewczyn), mimo ukazania, że ich życie nie jest idealne i nie raz miały pod górkę (z czego wielu fanów nie zdaje sobie sprawy).

Czuję się również zobowiązana, by wspomnieć, o przecudownej oprawie graficznej. Książka jest wypełniona wieloma zdjęciami – zarówno z sesji, w której brały dziewczyny udział na rzecz wydania tej pozycji, jak i wieloma fotografiami z prywatnego albumu. Właśnie taka forma wydania sprawia, że jest ona jeszcze bardziej atrakcyjna dla czytelnika. 
Fani Pauliny i Kasi z pewnością będą tą książką oczarowani, zawiera ona przede wszystkim wiele historii, o których dziewczyny nie wspominały na kanale. Myślę jednak, że osoby, które nie znają kanału O matko i córko również powinny być z tej pozycji zadowolone, szczególnie, jeśli w jakiś sposób interesuje ich temat relacji matka – córka, tego jak zbudować wspólną więź i zdrową relację. Jak być matką i córką, ale także przyjaciółką – okazuje się, że to możliwe.

Za możliwość poznania tej inspirującej historii dziękuję Wydawnictwu SQN
♥♥♥
Dajcie znać czy oglądanie kanał O matko i córko oraz jakie macie odczucia co do obu dziewczyn, według mnie bardzo pozytywne osoby :) 

63♥ "Wszystkie twoje marzenia" - PRZEDPREMIEROWO

TYTUŁ: „Wszystkie twoje marzenia”
AUTOR: Agata Czykierda-Grabowska
WYDAWNICTWO: OMG books
ILOŚĆ STRON: 384
MOJA OCENA: 7,5/10

Jej popsuł się samochód. On zaoferował pomoc. Przypadek był początkiem miłości. 
Obietnice zostają złamane. Serca pobudzone. Marzenia urzeczywistnione. 

Pełna energii Maja ma głowę pełną szalonych pomysłów – wrzucić starego opla do Wisły...? Czemu nie! Nieprzewidywalność i radość dziewczyny sprawiają, że Kamil pragnie poznać ją bliżej. Szybko okazuje się, że w tej dwójce kryją się bratnie dusze, ale oboje stawiają sobie granice, do pokonania tylko przez prawdziwą miłość, od której pragną uciec. Samotność jednak zbliża ich do siebie, a ta bliskość na nowo maluje ich światy. Maja i Kamil otwierają się na przyjaźń, próbując zagłuszyć głosy serca. Walczą, ale przegrywają. Czy jest dla nich nadzieja? 
Kochał ją. Tak jak się kocha po raz pierwszy i po raz ostatni. Tak jak się kocha tylko raz. 
Podobno lepsza jest najgorsza prawda niż najlepsze kłamstwo, więc nie będę kłamać. Nie Was. I nie tu. Przykro mi, że dowiadujecie się tego ode mnie, ale ktoś musiał Wam to powiedzieć – 10 maja obowiązkowo powinniście pobiec do księgarni oraz załatwić sobie wolny wieczór, bo Wszystkie twoje marzenia, to książka obok której nie warto przechodzić obojętnie i dla której czas nie okazuje się zmarnowany. Przykro mi, może już mieliście inne plany (czyżby romantyczna kolacja z ukochanym...?), oraz możliwe, że odkładacie pieniądze na coś innego (sukienkę niedawno widzianą na wystawie lub wypad do kosmetyczki), tyle że, gdy tylko rozpoczniecie swoją krótką przygodę z najnowszą powieścią Agaty Czykierdy-Grabowskiej, uświadomicie sobie, że autorka tą książką wynagrodzi Wam porzucenie wcześniejszych planów. 
Gdy wspominam swoje spotkanie z Mają oraz Kamilem, od razu robi mi się ciepło na sercu. Wszystkie twoje marzenia, to powieść sympatyczna oraz urocza – urzeka czytelnika już na początku. Oprowadza go po świecie młodych ludzi, przed którymi życie stoi otworem, nawet jeśli sami tego nie dostrzegają. Przedstawia reguły, którymi kieruje się miłość i jak się okazuje – one nie istnieją. Pokazuje świat, w którym po deszczu wschodzi słońce, wystarczy tylko wyjść z swojej kryjówki. Podnosi na duchu i otula czułością. Niesie promyk nadziei, a wraz z nim jego ciepło. Nie jest kolejną bajką, nie przedstawia rzeczywistości, w którą ciężko uwierzyć i nie jest jak sen, gdy sam już nie wiesz, co jest prawdą, a co nie. Agata Czykierda-Grabowska jest szczera z czytelnikiem, opisuje życie normalnych studentów, mierzy ich z problemami, które nie są obce wielu ludziom. Przypisuje Mai cechy osoby niegdyś skrzywdzonej, ale co najpiękniejsze – nie robi z niej ofiary, nie użala się nad nią, a daje nadzieję. Ciepły promyk nadziei, który tak bardzo oczarował w niej Kamila. Czytając Wszystkie twoje marzenia, można pomyśleć, że autorka zapukała do drzwi Prawdziwej Miłości i ją obudziła, a ta oczarowana pasją Pani Agaty wpuściła ją do środka oraz opowiedziała jej o sobie, swoich pragnieniach, sekretach i nadziejach, ale także obawach, dostarczając tym samym materiałów na książkę, która zachwyca. 
Na chwilę zapanowała cisza, która wydłużała czas pomiędzy tym, co mieli, a tym, co im pozostanie.
Maja jest młodą kobietą z ikrą, która pragnie sięgać po swoje marzenia. Ale kryje się w niej również skryta i przestraszona dziewczyna, za którą wciąż podąża przeszłość. Maja jest jednak dowodem na to, że nawet gdy ktoś podcina nam skrzydła, to mogą one odrosną, ale trzeba dać sobie czasu, spróbować wybaczyć i patrzeć przed siebie, nigdy za. I że gdzieś czeka ktoś taki, kto nauczy nas na nowo latać. 
Kamil za to jest pełnym uroku, luzu oraz wrodzonej naturalności mężczyzną. On także swoje przeżył, choć autorka nie skupia na tym dużej uwagi. Daje jednak znać, że każdy ma za sobą przeszłość, która boli, a mimo to życie trwa nadal i niesie ze sobą jeszcze mnóstwo niespodzianek. Wielu chłopak może zdawać się zbyt idealny, kolejny książę z bajki, tyle że w tym wypadku to nie jest tak. Kamil jest obrazem dobrego, wrażliwego, młodego mężczyzny, a tacy na pewno istnieją. 
Ten duet okazał się urzekający! Czytelnik pozostaje pod ogromnym wrażeniem naturalnej relacji pomiędzy tą dwójką oraz rozczulony ich emocjonalną bliskością. Kapitalne okazują się dialogi pomiędzy bohaterami – pełne zgryźliwych uwag, a jednak przepełnionych czułością. Tworzy to tak niesamowicie sympatyczną atmosferę, iż czytelnik zapomina o całym Bożym świecie oraz swoich problemach, mogąc odpocząć, wyciszyć się i uciec. 
Do pary z gatunkiem New Adult idą sceny seksu, więc i tych tu nie zabrakło. Były one jednak subtelne i z wyczuciem igrały ze zmysłami czytelnika. Pobudzały wyobraźnię i nie narzucały nieprzyjemnych obrazów, które swoją wulgarnością mogłyby pozostawiać niesmak. Było czule, romantycznie i figlarnie. 
Wiedział, że czasami śmiech nie oznacza radości. Jest tylko maską, pod którą można się skryć.
Wszystkie twoje marzenia to powieść, która z pewnością spełni Twoje czytelnicze pragnienia, jeśli tylko oczekujesz książki delikatnej, wyciszającej, ale pełnej ciepłych uczuć oraz urzekającej prostotą, a także naturalnością. Lekkiej, choć łapiącej za serce. Ogromnie polecam, szczególnie, gdy chcecie na chwilę zniknąć i zapomnieć. Wszystkie twoje marzenia radzi sobie w tym lepiej niż alkohol! ♥

Za egzemplarz przedpremierowy z całego serca dziękuję Wydawnictwu Znak oraz autorce ♥ 

Wielka Wymiana Książkowa

Yummy Mummy Ideas
Hej kochani, jestem przekonana, że już słyszeliście o Wielkiej Wymianie Książkowej, w której i ja postanowiłam wziąć udział. Mam na swojej półce kilka książek, które u mnie się nie zadomowiły na tyle, aby pozostać na niej na dłużej. Chciałabym przekazać je komuś innemu, by przyjął je pod swój dach, w zamian za jakąś inną lekturę, która by mnie zainteresowała. 
Na blogosferze zaczęło roić się od tego typu postów, co świadczy o tym, że akcja cieszy się powodzeniem. Mam cichą nadzieję, że uda mi się podczas tych kilu dni, gdy trwa (od 22 kwietnia do 1 maja), upolować coś naprawdę przeze mnie pożądanego, oraz że książki, którymi ja dysponuję do wymiany, zadowolą kogoś innego. Organizatorką zabawy jest Magdalena Erbel z bloga Save the magic moments wraz z Eweliną Mierzwińską
Mam do zaoferowania: 
"Jak powietrze" - nowa
"Chłopak, który stracił głowę" - nowa
"To nie jest dieta"- nowa
"Co jeśli..." - stan idealny
"Po tamtej stronie ciebie i mnie"- bardzo dobry 
"Jedyny pirat na imprezie" - bardzo dobry wymiana z Dominiką 
"Zac & Mia" - idealny
"PLL. Kłamczuchy" - bardzo dobry
"Playlist for the dead" - idealny
"Urodzona o północy" - idealny 
"Powrót do Darningham Hall" - nowa
"Listy niezapomniane II" - idealny 
"Eleonora i Park" - bardzo dobry
"Przekroczyć granicę" - idealny 
"Radzka radzi. Tobie dobrze w tym" - nowy 
"Gwiazd naszych wina" - nowa
"Szukając Alaski" - nowa

Niektóre z tych książek, jestem w stanie oddać 2 za 1  
Jeśli coś Cię zainteresowało, koniecznie napisz do mnie z listą swoich propozycji - tu bądź na maila minnianga@gmail.com 
Polowanie czas zacząć! 

Kilka słów o serialu "13 powodów"

TYTUŁ: "13 powodów"
SEZON: I (13 odcinków)
TWÓRCA: Brian Horkey
GATUNEK: Dramat
OCENA: 8.5/10

Już za późno, by coś zmienić. 
Hanny Baker już nie ma. Dziewczyna popełniła samobójstwo i nikt nie wie, dlaczego. Ale jest 13 powodów, które doprowadziły do tej tragedii. 13 osób odpowiedzialnych za jej śmierć. I 13 kaset mówiących prawdę. Hannah przed śmiercią nagrała odpowiedzi na pytanie, które wszyscy sobie zadają. Teraz, gdy jej nie ma, każdy odpowiedzialny za jej śmierci zrozumie, co zrobił. Kasety muszą dotrzeć do winnych, więc jeśli Ty również je masz, to bądź pewny, że jesteś jednym z powodów. Przyszła pora na Ciebie, Clay.

Clay nie potrafi pogodzić się ze śmiercią przyjaciółki, w której skrycie się kochał. Nie zdaje sobie także sprawy z tego, co kryje się w nagraniach, które otrzymał w tajemniczej przesyłce. Jedyne czego jest pewien, że są one odpowiedzią na to, dlaczego doszło do tej tragedii oraz że jest jednym z powodów. Kasety rozdrapują świeże rany, powodują ból i budzą koszmary, ale aby wypełnić zadanie, chłopak musi poznać prawdę.


Przewodnikiem po całej historii jest Clay, ale również zmarła Hanna, która dzięki kasetom zdaje się wciąż obecna i żywa. Ogromny wpływ na ożywienie postaci Hanny mają liczne retrospekcje, które stanowią jedność z rzeczywistością, nieprzerwanie się z nią splatając. Dzięki temu akcja serialu dzieje się na dwóch płaszczyznach - przed i po, oddzielanych tragiczną śmiercią bohaterki opowieści. Clay słuchając kaset poznaje innych współwinnych śmierci dziewczyny, odkrywa zdarzenia z przeszłości, które miały wpływ na jej decyzję oraz skrzętnie skrywane uczucia Hanny, a my jesteśmy świadkami tego wszystkiego, by wraz z Clayem zrozumieć, co się stało. 
Główny bohater jest outsiderem, który do tej pory biernie obserwował licealne życie, nie angażując się w jego funkcjonowanie. Wraz z otrzymaniem nagrań, chłopak mimowolnie zostaje wplątany w zamieszanie, do którego wciągnięci są rówieśnicy z jego liceum. Clay, który był do tej pory cichym obserwatorem jest zmuszony uczestniczyć w tym bałaganie. Zaczyna działać, by zrozumieć wszystko, o czym mówi Hannah, a także, by odpowiedzialni za jej cierpienie ponieśli karę. I choć bohater może i nieco irytował, nastawiając cały świat przeciwko sobie, to sam Dylan Minnette, wcielający się w role chłopaka, świetnie odegrał swoją rolę. W umiejętny sposób ukazał ból, który targał chłopakiem po stracie przyjaciółki. Zadaniem aktora było odzwierciedlenie człowieka ogarniętego uczuciem smutku, ale i ogromnej złości oraz zaprezentowanie zmian, jakie zachodzą w takiej osobie – mogę z czystym sumieniem przyznać, że udało mu się tego dokonać. 
Kapitalną postacią jednak okazała się Hannah Baker. Dziewczyna stanowi obraz osoby nękanej, wyśmiewanej i poniżanej. Za pomocą swoich kaset Hannah pokazuje widzowi swoje prawdziwe „ja”, oraz to stworzone przez innych, zbudowane z plotek. Rola młodej samobójczyni jest debiutem, wcielającej się w tę postać, Katheriny Langford. Aktorka, ku ogromnemu zaskoczeniu, świetnie zobrazowała sylwetkę ofiary. Swoją osobą przedstawiła dziewczynę uśmiechniętą oraz silną, nieraz zdawać by się mogło, że olewającą zdanie innych na swój temat, a jednak widz może dostrzec również kogoś delikatnego, cierpiącego, gdy inni odwrócą wzrok – kogoś pragnącego uwagi, ale równocześnie kryjącego tę potrzebę. Sama Hannah jako bohaterka całej fabuły, jest ukazana właśnie jako ofiara, bo bez dwóch zdań nią była, jednakże niejednokrotnie popełniała błędy i jest daleka od ideałów, co odkrywa się wraz z kolejnymi odcinkami. Niektórzy mogą dojść do wniosku, że dziewczyna sama się o to wszystko prosiła, że wyolbrzymiła wszystko, co jej się przydarzyło, a tym samym sama uczyniła z siebie ofiarę. Innym, szczególnie tym, którym kiedyś choć po części zdarzyło się coś podobnego, nie przyjdzie nawet coś takiego do głowy. 

Bardzo dokładnie zostały również nakreślone wizerunki bohaterów drugoplanowych. Czym dalej w las, a tym samym, czym bliżej końca sezonu widz odkrywa kolejnych winnych. Kolejne sekrety Hanny Baker. Choć każda osoba z nagrań w jakiś sposób skrzywdziła nastolatkę, a jego czyny miały wpływ na dalsze wydarzenia, to sam widz dostrzega, ze wina jednych nie równa się innym. W serialu mamy do czynienia ze sportowcami, cheerlederkami, kujonami oraz oudsiderami – charakterami, które znajdują się najprawdopodobniej w każdej szkole. I także w tym przypadku aktorzy spisali się rewelacyjnie, nakreślając kształty przypisanym im postacią oraz wczuwając się w swoje role. Każdy z nich obnażał przed widzem uczucia, z jakimi mierzyli się bohaterowie. Wystarczyło spojrzeć w oczy aktora, by dostrzec w nich emocje oraz wewnętrzną walkę, która była spowodowana jednocześnie poczuciem winy, ale i strachem współwinnych. Aktorzy świetnie uzupełniali się w swojej grze, przez którą tworzyli opowieść o martwej dziewczynie. Należą się brawa tej młodej obsadzie. 
Tak naprawdę jednak „13 powodów” to nie jest zwykły serial o nastolatkach – dla nastolatków. Niewątpliwie ilustruje on życie licealnej młodzieży, ale jest on w w równym stopniu skierowany dla dorosłych, jak i właśnie młodych ludzi. Porusza problem, jakim jest znęcanie się, molestowanie seksualne, czy stalking. Ukazuje ślepotę ludzi na problemy innych, a także głupotę, która niejednokrotnie spowodowana jest nieświadomością – w tym konkretnym przypadku chodzi o krzywdzenie innych, czasem nie zdając sobie z tego sprawy lub wręcz przeciwnie. „13 powodów” przypomina, że każdy czyn niesie ze sobą jakieś konsekwencje, nawet jeśli sami początkowo ich nie dostrzegamy. Ten serial jest w stanie otworzyć oczy dorosłym na problemy ich dzieci – problemy, które czasem są bagatelizowane. Widz zostaje skonfrontowany z tymi wszystkimi problemami, zmuszony do przemyśleń oraz analizy swojego życia i otoczenia. „13 powodów” jest niczym apel wzywający, by oprzytomnieć póki nie jest za późno. Jednocześnie może się on okazać zbyt brutalny, więc mimo tego, iż porusza istotne sprawy nie jest dobry dla młodszych widzów. Reżyser nie pominął sceny samobójczej, która została ukazana bardzo realistycznie (o czym zostajemy poinformowani wraz z rozpoczęciem odcinka), mrożąc krew w żyłach oraz powodując pewien niesmak.
Zdecydowanie jest to serial mocny, akcja budowana jest w napięciu i tajemniczym klimacie. Wszystko to pobudza ciekawość, a wydarzenia, urzeczywistniane kapitalną grą aktorską, angażują emocjonalnie odbiorcę. Brutalny dramat, o nie zawsze kolorowym licealnym życiu, wart obejrzenia. Polecam i sama liczę na kolejne sezony, choć jednocześnie obawiam się, iż nie będą one tak dobra, jak ten pierwszy, który pochłonęłam w zaledwie dwa dni - uwierzcie próbowałam się powstrzymać, ale nie mogłam.

♥♥♥♥♥
To moja pierwsza opinia odnośnie serialu, czy też filmu. Przyznam szczerzę, że chyba rozważę, aby pojawiały się częściej, bo pisze się je równie dobrze, ja te o książkach. No, a co tu dużo mówić, czasem lubię obejrzeć coś dobrego i pobawić się w małego kinomaniaka :D 

62♥ "Czas żniw" (+ "Zakon mimów") Samantha Shannon

TYTUŁ: "Czas żniw" (+ "Zakon mimów")
AUTOR: Samantha Shannon
WYDAWNICTWO: SQN
ILOŚĆ STRON: 520 (+544)
MOJA OCENA: 9/10

BEZ SPOILERÓW!

Rok 2059. Londyn nie jest bezpiecznym miejscem dla ludzi takich jak Paige. Powstała tam przed dwustu laty Republika Sajonu stanowi zagrożenie dla jasnowidzów i nikt posiadający ten dar nie może spać spokojnie. Do tej pory Paige, zwana również Bladą Śniącą, starannie ukrywała swoje zdolności prowadząc podwójne życie, jednak wystarczyła chwila nieuwagi, by wszystko wywróciło się do góry nogami. Zostaje ona wysłana do tajemnej kolonii karnej dla odmieńców, zarządzanej przez pozaziemską rasę Rafaitów. Śniąca trafia pod skrzydła Naczelnika, który ma sprawować nad nią nadzór oraz ją trenować. Dziewczyna dowiaduje się tam więcej o świecie, w którym przyszło jej żyć oraz odkrywa spisek powstały za plecami jasnowidzów. Paige musi walczyć, aby odzyskać wolność, przeciwstawić się tyrani i przeżyć.
Nadzieja to fundament rewolucji. Bez niej jesteśmy tylko prochem, który czeka, aż porwie go wiatr.
Gdybym miała podać powody, które sprawiają, że sięgamy po kolejne książki, powiedziałabym, że to nas szczerze fascynuje. Szalenie ekscytujący jest brak granic, zapewniany nam przez historie spotykane na kartach przeróżnych powieści. Bezmiar możliwości, brak limitu, jakichkolwiek ograniczeń. To porywające, wręcz uzależniające, bo gdy tylko zapragniemy, możemy udać się gdzie tylko chcemy. Odbyć podróż w przeszłość lub przyszłość, przenieść się do Hogwartu lub Londynu, a nawet w kosmos. Możemy podróżować pomiędzy światami, przekraczać granicę życia i śmierci, bo gdy czytamy przestaje ona istnieć. „Czas żniw” to właśnie jedna z tych książek, dla której wszelkie ograniczenia nie istnieją, a Samantha Shannon, niczym najlepsze biuro podróży, oferuje czytelnikowi niezapomnianą podróż w nieznane. Zapewnia wiele godzin pełnych atrakcji, tworząc niezwykle zajmujący plan wycieczki. Zabiera nas do krainy przesiąkniętej magią, oferując w programie podróży poznanie historii tego miejsca. I nie przypomina to ani trochę smętnych opowieści przewodnika oprowadzającego po muzeum, a budzi poczucie mile spędzonego wieczoru przy ognisku, gdy rozbrzmiewającym legendom towarzyszy akompaniament trzaskającego ognia. Tak tajemniczy klimat, z lekka usiany grozą, gwarantuje Pani Shannon, przenosząc swojego czytelnika do Londynu w 2059 roku. „Czas żniw” opiera się na motywie magii, a czytelnik rozpoczynając tę podróż wkracza do świata podzielonego na dwie konkurujące sfery, gdzie bycie odmieńcem traktowane jest za przestępstwo. 
Rzeczywistość została wypaczona. Byłam blisko świecy, ale płomień rozrastał się do piekielnych rozmiarów. Uwięziono mnie w piekarniku. Pot kapał z mojej skóry jak wosk. Ja byłam ogniem. Paliłam się. Przypiekałam i smażyłam - i nagle było mi zimno, rozpaczliwie pragnęłam ciepła, czułam, że umieram. Nie było niczego pomiędzy. Tylko nieograniczony, niekończący się ból.
Autorka stworzyła efektowną powieść, która otwiera wyobraźnię na abstrakcyjną rzeczywistość. Historia Sajonu, w którym żyją jasnowidze jest doskonale przemyślana i dopracowana. Samantha Shannon dopieszcza każdy szczegół, tworząc przy tym kapitalną całość. Koncepcja wykreowanego świata jasnowidzów jest zdumiewająca, ale przede wszystkim bardzo imponująca. Złożona rzeczywistość sprawia, że poznanie jej nie przychodzi łatwo, a wejście w tę krainę magii jest dość skomplikowane. Zdawać by się mogło, że Pani Shannon oszalała próbując przedstawić tak wielowymiarową ideę, bo tego nie da zrobić się dobrze. Ale autorka nie zrobiła tego dobrze, a wręcz bezbłędnie. Wielu autorów nie sprostałoby temu zadaniu, które jest niczym misja samobójcza, skazująca na potępienie ogromnej części czytelników, ale nie tym razem. Samantha Szannon zbudowała od podstaw nowy świat, złożony, ale prezentujący się spektakularnie i fascynujący już od początku. Jednak bez zmartwień, czytelnik zostaje umiejętnie oprowadzony, do książki dołączona jest mapa oraz słowniczek, gdzie na początek zagląda się bardzo często, ale z czasem wszystko staje się jasne, więc czyta się już znacznie łatwiej, przez co „Czas żniw” pochłania już całkowicie.

Tak jak wszystko inne, bohaterzy również zasługują na kilka ciepłych słów uznania. Nie mamy tu do czynienia z kolejną bezmyślną dziewczyną, Paige jest odważna, usilnie zwalcza wszelkie trudności, spiskuje i ciekawie rozkręca akcję. Nasza główna bohaterka odkrywa tajemnice Sajonu, obnażając intrygi władzy. Dziewczyna ceni sobie wolność oraz niezależność, choć pod tym względem bywa nieco naiwna, ślepo podążając za Jaxonem Hallem – szefem swojego gangu. Ale to kolejny bardzo ciekawy wątek, który zostaje pogłębiony z „Zakonie mimów”. Paige walczy o swoje wartości i niejednokrotnie poświęca jedno, by odzyskać coś innego. Autorka wyśmienicie nakreśliła postać naszej Bladej Śniącej, ale nie zapomniała przy tym o pozostałych bohaterach, jak Naczelnik, jej przyjaciel - Nick, czy Jaxon. Znakomicie nakreśliła relację, która łączyły ją z każdym z nich, niejednokrotnie nadmieniając zdarzenia z przeszłości, by dojść do obecnych stosunków. Kapitalnie wymodelowana została więź pomiędzy Paige, a Naczelnikiem – Samantha Shannon subtelnie tworzy między nimi bliską znajomość, nie śpiesząc się przy tym, a jedynie nakreślając, że coś jest na rzeczy. Wątek ten nie wybiega na przód, zostaje dyskretnie wplatany w fabułę na tyle, iż czytelnik może czuć niedosyt, gdyż ten duet fascynuje, a ich losy zapowiadają się obiecująco. 
- Teraz mi ufasz? - zapytał.
- A powinnam?
- Nie mogę ci tego powiedzieć. To jest zaufanie, Paige. Nie powiem ci, co powinnaś czuć. 
Fabuła powieści intryguje, zachęca do dalszego czytania i niejednokrotnie zaskakuje (szczególnie w drugim tomie z serii). Jest tajemniczo, odrobinę mrocznie i niebywale walecznie, a czasem nawet czule. Wyborna mieszanka. Dodając do tego kunszt autorki, inteligentną narrację oraz bohaterów „pierwsza klasa”, powstaje kombinacja doskonała. Arcydzieło, które zasługuje na swoją chwilę sławy. Chwilę, która utrzyma się przez najbliższe pokolenia, a może i dłużej.
Z całego serca zachęcam udać się w tę niezwykle ekscytującą podróż ☺ 
Bądź tu teraz © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka