Wielka Wymiana Książkowa

Yummy Mummy Ideas
Hej kochani, jestem przekonana, że już słyszeliście o Wielkiej Wymianie Książkowej, w której i ja postanowiłam wziąć udział. Mam na swojej półce kilka książek, które u mnie się nie zadomowiły na tyle, aby pozostać na niej na dłużej. Chciałabym przekazać je komuś innemu, by przyjął je pod swój dach, w zamian za jakąś inną lekturę, która by mnie zainteresowała. 
Na blogosferze zaczęło roić się od tego typu postów, co świadczy o tym, że akcja cieszy się powodzeniem. Mam cichą nadzieję, że uda mi się podczas tych kilu dni, gdy trwa (od 22 kwietnia do 1 maja), upolować coś naprawdę przeze mnie pożądanego, oraz że książki, którymi ja dysponuję do wymiany, zadowolą kogoś innego. Organizatorką zabawy jest Magdalena Erbel z bloga Save the magic moments wraz z Eweliną Mierzwińską
Mam do zaoferowania: 
"Jak powietrze" - nowa
"Chłopak, który stracił głowę" - nowa
"To nie jest dieta"- nowa
"Co jeśli..." - stan idealny
"Po tamtej stronie ciebie i mnie"- bardzo dobry 
"Jedyny pirat na imprezie" - bardzo dobry wymiana z Dominiką 
"Zac & Mia" - idealny
"PLL. Kłamczuchy" - bardzo dobry
"Playlist for the dead" - idealny
"Urodzona o północy" - idealny 
"Powrót do Darningham Hall" - nowa
"Listy niezapomniane II" - idealny 
"Eleonora i Park" - bardzo dobry
"Przekroczyć granicę" - idealny 
"Radzka radzi. Tobie dobrze w tym" - nowy 
"Gwiazd naszych wina" - nowa
"Szukając Alaski" - nowa

Niektóre z tych książek, jestem w stanie oddać 2 za 1  
Jeśli coś Cię zainteresowało, koniecznie napisz do mnie z listą swoich propozycji - tu bądź na maila minnianga@gmail.com 
Polowanie czas zacząć! 

Kilka słów o serialu "13 powodów"

TYTUŁ: "13 powodów"
SEZON: I (13 odcinków)
TWÓRCA: Brian Horkey
GATUNEK: Dramat
OCENA: 8.5/10

Już za późno, by coś zmienić. 
Hanny Baker już nie ma. Dziewczyna popełniła samobójstwo i nikt nie wie, dlaczego. Ale jest 13 powodów, które doprowadziły do tej tragedii. 13 osób odpowiedzialnych za jej śmierć. I 13 kaset mówiących prawdę. Hannah przed śmiercią nagrała odpowiedzi na pytanie, które wszyscy sobie zadają. Teraz, gdy jej nie ma, każdy odpowiedzialny za jej śmierci zrozumie, co zrobił. Kasety muszą dotrzeć do winnych, więc jeśli Ty również je masz, to bądź pewny, że jesteś jednym z powodów. Przyszła pora na Ciebie, Clay.

Clay nie potrafi pogodzić się ze śmiercią przyjaciółki, w której skrycie się kochał. Nie zdaje sobie także sprawy z tego, co kryje się w nagraniach, które otrzymał w tajemniczej przesyłce. Jedyne czego jest pewien, że są one odpowiedzią na to, dlaczego doszło do tej tragedii oraz że jest jednym z powodów. Kasety rozdrapują świeże rany, powodują ból i budzą koszmary, ale aby wypełnić zadanie, chłopak musi poznać prawdę.


Przewodnikiem po całej historii jest Clay, ale również zmarła Hanna, która dzięki kasetom zdaje się wciąż obecna i żywa. Ogromny wpływ na ożywienie postaci Hanny mają liczne retrospekcje, które stanowią jedność z rzeczywistością, nieprzerwanie się z nią splatając. Dzięki temu akcja serialu dzieje się na dwóch płaszczyznach - przed i po, oddzielanych tragiczną śmiercią bohaterki opowieści. Clay słuchając kaset poznaje innych współwinnych śmierci dziewczyny, odkrywa zdarzenia z przeszłości, które miały wpływ na jej decyzję oraz skrzętnie skrywane uczucia Hanny, a my jesteśmy świadkami tego wszystkiego, by wraz z Clayem zrozumieć, co się stało. 
Główny bohater jest outsiderem, który do tej pory biernie obserwował licealne życie, nie angażując się w jego funkcjonowanie. Wraz z otrzymaniem nagrań, chłopak mimowolnie zostaje wplątany w zamieszanie, do którego wciągnięci są rówieśnicy z jego liceum. Clay, który był do tej pory cichym obserwatorem jest zmuszony uczestniczyć w tym bałaganie. Zaczyna działać, by zrozumieć wszystko, o czym mówi Hannah, a także, by odpowiedzialni za jej cierpienie ponieśli karę. I choć bohater może i nieco irytował, nastawiając cały świat przeciwko sobie, to sam Dylan Minnette, wcielający się w role chłopaka, świetnie odegrał swoją rolę. W umiejętny sposób ukazał ból, który targał chłopakiem po stracie przyjaciółki. Zadaniem aktora było odzwierciedlenie człowieka ogarniętego uczuciem smutku, ale i ogromnej złości oraz zaprezentowanie zmian, jakie zachodzą w takiej osobie – mogę z czystym sumieniem przyznać, że udało mu się tego dokonać. 
Kapitalną postacią jednak okazała się Hannah Baker. Dziewczyna stanowi obraz osoby nękanej, wyśmiewanej i poniżanej. Za pomocą swoich kaset Hannah pokazuje widzowi swoje prawdziwe „ja”, oraz to stworzone przez innych, zbudowane z plotek. Rola młodej samobójczyni jest debiutem, wcielającej się w tę postać, Katheriny Langford. Aktorka, ku ogromnemu zaskoczeniu, świetnie zobrazowała sylwetkę ofiary. Swoją osobą przedstawiła dziewczynę uśmiechniętą oraz silną, nieraz zdawać by się mogło, że olewającą zdanie innych na swój temat, a jednak widz może dostrzec również kogoś delikatnego, cierpiącego, gdy inni odwrócą wzrok – kogoś pragnącego uwagi, ale równocześnie kryjącego tę potrzebę. Sama Hannah jako bohaterka całej fabuły, jest ukazana właśnie jako ofiara, bo bez dwóch zdań nią była, jednakże niejednokrotnie popełniała błędy i jest daleka od ideałów, co odkrywa się wraz z kolejnymi odcinkami. Niektórzy mogą dojść do wniosku, że dziewczyna sama się o to wszystko prosiła, że wyolbrzymiła wszystko, co jej się przydarzyło, a tym samym sama uczyniła z siebie ofiarę. Innym, szczególnie tym, którym kiedyś choć po części zdarzyło się coś podobnego, nie przyjdzie nawet coś takiego do głowy. 

Bardzo dokładnie zostały również nakreślone wizerunki bohaterów drugoplanowych. Czym dalej w las, a tym samym, czym bliżej końca sezonu widz odkrywa kolejnych winnych. Kolejne sekrety Hanny Baker. Choć każda osoba z nagrań w jakiś sposób skrzywdziła nastolatkę, a jego czyny miały wpływ na dalsze wydarzenia, to sam widz dostrzega, ze wina jednych nie równa się innym. W serialu mamy do czynienia ze sportowcami, cheerlederkami, kujonami oraz oudsiderami – charakterami, które znajdują się najprawdopodobniej w każdej szkole. I także w tym przypadku aktorzy spisali się rewelacyjnie, nakreślając kształty przypisanym im postacią oraz wczuwając się w swoje role. Każdy z nich obnażał przed widzem uczucia, z jakimi mierzyli się bohaterowie. Wystarczyło spojrzeć w oczy aktora, by dostrzec w nich emocje oraz wewnętrzną walkę, która była spowodowana jednocześnie poczuciem winy, ale i strachem współwinnych. Aktorzy świetnie uzupełniali się w swojej grze, przez którą tworzyli opowieść o martwej dziewczynie. Należą się brawa tej młodej obsadzie. 
Tak naprawdę jednak „13 powodów” to nie jest zwykły serial o nastolatkach – dla nastolatków. Niewątpliwie ilustruje on życie licealnej młodzieży, ale jest on w w równym stopniu skierowany dla dorosłych, jak i właśnie młodych ludzi. Porusza problem, jakim jest znęcanie się, molestowanie seksualne, czy stalking. Ukazuje ślepotę ludzi na problemy innych, a także głupotę, która niejednokrotnie spowodowana jest nieświadomością – w tym konkretnym przypadku chodzi o krzywdzenie innych, czasem nie zdając sobie z tego sprawy lub wręcz przeciwnie. „13 powodów” przypomina, że każdy czyn niesie ze sobą jakieś konsekwencje, nawet jeśli sami początkowo ich nie dostrzegamy. Ten serial jest w stanie otworzyć oczy dorosłym na problemy ich dzieci – problemy, które czasem są bagatelizowane. Widz zostaje skonfrontowany z tymi wszystkimi problemami, zmuszony do przemyśleń oraz analizy swojego życia i otoczenia. „13 powodów” jest niczym apel wzywający, by oprzytomnieć póki nie jest za późno. Jednocześnie może się on okazać zbyt brutalny, więc mimo tego, iż porusza istotne sprawy nie jest dobry dla młodszych widzów. Reżyser nie pominął sceny samobójczej, która została ukazana bardzo realistycznie (o czym zostajemy poinformowani wraz z rozpoczęciem odcinka), mrożąc krew w żyłach oraz powodując pewien niesmak.
Zdecydowanie jest to serial mocny, akcja budowana jest w napięciu i tajemniczym klimacie. Wszystko to pobudza ciekawość, a wydarzenia, urzeczywistniane kapitalną grą aktorską, angażują emocjonalnie odbiorcę. Brutalny dramat, o nie zawsze kolorowym licealnym życiu, wart obejrzenia. Polecam i sama liczę na kolejne sezony, choć jednocześnie obawiam się, iż nie będą one tak dobra, jak ten pierwszy, który pochłonęłam w zaledwie dwa dni - uwierzcie próbowałam się powstrzymać, ale nie mogłam.

♥♥♥♥♥
To moja pierwsza opinia odnośnie serialu, czy też filmu. Przyznam szczerzę, że chyba rozważę, aby pojawiały się częściej, bo pisze się je równie dobrze, ja te o książkach. No, a co tu dużo mówić, czasem lubię obejrzeć coś dobrego i pobawić się w małego kinomaniaka :D 

62♥ "Czas żniw" (+ "Zakon mimów") Samantha Shannon

TYTUŁ: "Czas żniw" (+ "Zakon mimów")
AUTOR: Samantha Shannon
WYDAWNICTWO: SQN
ILOŚĆ STRON: 520 (+544)
MOJA OCENA: 9/10

BEZ SPOILERÓW!

Rok 2059. Londyn nie jest bezpiecznym miejscem dla ludzi takich jak Paige. Powstała tam przed dwustu laty Republika Sajonu stanowi zagrożenie dla jasnowidzów i nikt posiadający ten dar nie może spać spokojnie. Do tej pory Paige, zwana również Bladą Śniącą, starannie ukrywała swoje zdolności prowadząc podwójne życie, jednak wystarczyła chwila nieuwagi, by wszystko wywróciło się do góry nogami. Zostaje ona wysłana do tajemnej kolonii karnej dla odmieńców, zarządzanej przez pozaziemską rasę Rafaitów. Śniąca trafia pod skrzydła Naczelnika, który ma sprawować nad nią nadzór oraz ją trenować. Dziewczyna dowiaduje się tam więcej o świecie, w którym przyszło jej żyć oraz odkrywa spisek powstały za plecami jasnowidzów. Paige musi walczyć, aby odzyskać wolność, przeciwstawić się tyrani i przeżyć.
Nadzieja to fundament rewolucji. Bez niej jesteśmy tylko prochem, który czeka, aż porwie go wiatr.
Gdybym miała podać powody, które sprawiają, że sięgamy po kolejne książki, powiedziałabym, że to nas szczerze fascynuje. Szalenie ekscytujący jest brak granic, zapewniany nam przez historie spotykane na kartach przeróżnych powieści. Bezmiar możliwości, brak limitu, jakichkolwiek ograniczeń. To porywające, wręcz uzależniające, bo gdy tylko zapragniemy, możemy udać się gdzie tylko chcemy. Odbyć podróż w przeszłość lub przyszłość, przenieść się do Hogwartu lub Londynu, a nawet w kosmos. Możemy podróżować pomiędzy światami, przekraczać granicę życia i śmierci, bo gdy czytamy przestaje ona istnieć. „Czas żniw” to właśnie jedna z tych książek, dla której wszelkie ograniczenia nie istnieją, a Samantha Shannon, niczym najlepsze biuro podróży, oferuje czytelnikowi niezapomnianą podróż w nieznane. Zapewnia wiele godzin pełnych atrakcji, tworząc niezwykle zajmujący plan wycieczki. Zabiera nas do krainy przesiąkniętej magią, oferując w programie podróży poznanie historii tego miejsca. I nie przypomina to ani trochę smętnych opowieści przewodnika oprowadzającego po muzeum, a budzi poczucie mile spędzonego wieczoru przy ognisku, gdy rozbrzmiewającym legendom towarzyszy akompaniament trzaskającego ognia. Tak tajemniczy klimat, z lekka usiany grozą, gwarantuje Pani Shannon, przenosząc swojego czytelnika do Londynu w 2059 roku. „Czas żniw” opiera się na motywie magii, a czytelnik rozpoczynając tę podróż wkracza do świata podzielonego na dwie konkurujące sfery, gdzie bycie odmieńcem traktowane jest za przestępstwo. 
Rzeczywistość została wypaczona. Byłam blisko świecy, ale płomień rozrastał się do piekielnych rozmiarów. Uwięziono mnie w piekarniku. Pot kapał z mojej skóry jak wosk. Ja byłam ogniem. Paliłam się. Przypiekałam i smażyłam - i nagle było mi zimno, rozpaczliwie pragnęłam ciepła, czułam, że umieram. Nie było niczego pomiędzy. Tylko nieograniczony, niekończący się ból.
Autorka stworzyła efektowną powieść, która otwiera wyobraźnię na abstrakcyjną rzeczywistość. Historia Sajonu, w którym żyją jasnowidze jest doskonale przemyślana i dopracowana. Samantha Shannon dopieszcza każdy szczegół, tworząc przy tym kapitalną całość. Koncepcja wykreowanego świata jasnowidzów jest zdumiewająca, ale przede wszystkim bardzo imponująca. Złożona rzeczywistość sprawia, że poznanie jej nie przychodzi łatwo, a wejście w tę krainę magii jest dość skomplikowane. Zdawać by się mogło, że Pani Shannon oszalała próbując przedstawić tak wielowymiarową ideę, bo tego nie da zrobić się dobrze. Ale autorka nie zrobiła tego dobrze, a wręcz bezbłędnie. Wielu autorów nie sprostałoby temu zadaniu, które jest niczym misja samobójcza, skazująca na potępienie ogromnej części czytelników, ale nie tym razem. Samantha Szannon zbudowała od podstaw nowy świat, złożony, ale prezentujący się spektakularnie i fascynujący już od początku. Jednak bez zmartwień, czytelnik zostaje umiejętnie oprowadzony, do książki dołączona jest mapa oraz słowniczek, gdzie na początek zagląda się bardzo często, ale z czasem wszystko staje się jasne, więc czyta się już znacznie łatwiej, przez co „Czas żniw” pochłania już całkowicie.

Tak jak wszystko inne, bohaterzy również zasługują na kilka ciepłych słów uznania. Nie mamy tu do czynienia z kolejną bezmyślną dziewczyną, Paige jest odważna, usilnie zwalcza wszelkie trudności, spiskuje i ciekawie rozkręca akcję. Nasza główna bohaterka odkrywa tajemnice Sajonu, obnażając intrygi władzy. Dziewczyna ceni sobie wolność oraz niezależność, choć pod tym względem bywa nieco naiwna, ślepo podążając za Jaxonem Hallem – szefem swojego gangu. Ale to kolejny bardzo ciekawy wątek, który zostaje pogłębiony z „Zakonie mimów”. Paige walczy o swoje wartości i niejednokrotnie poświęca jedno, by odzyskać coś innego. Autorka wyśmienicie nakreśliła postać naszej Bladej Śniącej, ale nie zapomniała przy tym o pozostałych bohaterach, jak Naczelnik, jej przyjaciel - Nick, czy Jaxon. Znakomicie nakreśliła relację, która łączyły ją z każdym z nich, niejednokrotnie nadmieniając zdarzenia z przeszłości, by dojść do obecnych stosunków. Kapitalnie wymodelowana została więź pomiędzy Paige, a Naczelnikiem – Samantha Shannon subtelnie tworzy między nimi bliską znajomość, nie śpiesząc się przy tym, a jedynie nakreślając, że coś jest na rzeczy. Wątek ten nie wybiega na przód, zostaje dyskretnie wplatany w fabułę na tyle, iż czytelnik może czuć niedosyt, gdyż ten duet fascynuje, a ich losy zapowiadają się obiecująco. 
- Teraz mi ufasz? - zapytał.
- A powinnam?
- Nie mogę ci tego powiedzieć. To jest zaufanie, Paige. Nie powiem ci, co powinnaś czuć. 
Fabuła powieści intryguje, zachęca do dalszego czytania i niejednokrotnie zaskakuje (szczególnie w drugim tomie z serii). Jest tajemniczo, odrobinę mrocznie i niebywale walecznie, a czasem nawet czule. Wyborna mieszanka. Dodając do tego kunszt autorki, inteligentną narrację oraz bohaterów „pierwsza klasa”, powstaje kombinacja doskonała. Arcydzieło, które zasługuje na swoją chwilę sławy. Chwilę, która utrzyma się przez najbliższe pokolenia, a może i dłużej.
Z całego serca zachęcam udać się w tę niezwykle ekscytującą podróż ☺ 

61♥ "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" Stephanie Garber

TYTUŁ: „Caraval. Chłopak, który smakował jak północ”
AUTOR: Stephanie Garber
WYDAWNICTWO: OMG books
ILOŚĆ STRON: 415
MOJA OCENA: 7/10

Znacie historię Harry'ego Pottera? Tę opowieść, w której chłopiec dostaje zaproszenie do Hogwartu, co daje mu szansę wyrwać się od srogo traktującego go wujostwa? Jasne, że znacie, a teraz macie szansę poznać alternatywny obraz tej historii. Ciekawi?


Wiara to dar.
I jest jak czar.
Scarlett od dawna miała tylko jedno marzenie, pragnęła zobaczyć Caraval, poczuć jego magię i moc możliwości. Dziewczyna pragnęła poznać baśniowy świat czarów i wejść do gry, uciekając od okrutnej rzeczywistości i tyranii ojca. Od lat pisała do Mistrza Caravalu, jednak nigdy nie otrzymywała odpowiedzi, więc zaczęła godzić się ze swoim losem oraz szykować do ślubu z nieznajomym hrabią, za którego ma wyjść na żądanie ojca. Scarlett całą nadzieję na wolność dla siebie i swojej siostry powierzyła w przyszłym małżonku, a jednak ku zaskoczeniu dziewczyny w tym roku mistrz Legenda odpisał i zaprosił ją do siebie, oferując również zaproszenie dla narzeczonego oraz siostry. To może oznaczać szansę dla dziewczyn oraz spełnienie marzeń, ale także kłopoty, dlatego Scarlett waha się, mimo zachęt siostry. I zapewne, gdyby nie pojawienie się tajemniczego żeglarza, Juliana, do niczego by nie doszło, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna, a Scarlett nie miała wyboru, bo bieg wydarzeń rzucił jej wyzwanie: graj i wygraj, stawką jest życie ukochanej ci osoby. 
„Nadzieja ma ogromną moc. Niektórzy twierdzą wręcz, że to magiczna siła. Wprawdzie jest ulotna i łatwo ją stracić. Ale nawet odrobina potrafi wiele zmienić.”
Scarlett poznajemy w chwili, gdy spełnia się jedno z jej najskrytszych marzeń. Dziewczyna ma okazję zobaczyć Caraval, o którym opowiadała jej babcia. Dostaje szansę, by wziąć udział w grze pozorów, gdzie świat wyobraźni zaciera się z rzeczywistością. Stepchanie Garber wykreowała krainę przepełnioną magią. Stworzyłam za pomocą słów i mistycznych opisów bajkowe miejsce, którego klimat pochłaniał czytelnika przenosząc jego czytelniczy kącik w wymiar pełen czarów i fantazji. Jeśli kojarzycie film Iluzja, to wiecie, o czym mówię. Świat Caravalu był jak mydlana bańka, stanowił ulotny, pełen złudzeń i iluzji krajobraz. W niezwykły sposób autorka wizję swoją wyczarowała za pomocą urokliwych oraz kunsztownych opisów. Powieść ta jest przepełniona osobliwymi i niezwykle ciekawie sportretowanymi uczuciami, porównanymi do barw oraz zapachów. Był to zabieg, który budował wokół całej powieści mistycyzm i spowił całość niesamowitą poświatą imaginacji, budzącej w czytelnikach zmysły niezbędne do wykreowania obrazu w swojej wyobraźni: „Ogień na kominku zgasł, pozostawiając po sobie tylko szary dym. Taki kolor mają sprawy, o których lepiej rozmawiać szeptem.” 
„Scarlett nigdy nie pragnęła, by czas się zatrzymał lub zwolnił tak, by jedno uderzenie serca trwało rok, oddech całe życie, a dotyk wieczność.”
Autorka konfrontuje swoich czytelników oraz główną bohaterkę z pełnymi zagadek wydarzeniami. Scarlett odgrywa rolę zrównoważonej, rozważnej oraz nadopiekuńczej siostry, wydaje się postacią prostą na tle bohaterów drugoplanowych – takich jak Julian oraz jej siostra, Tella – którzy, jak się szybko okazało skrywali wiele sekretów i mieli niejedno za uszami. Prawdziwe oblicza tych postaci pozostają tajemnicą dla czytelnika do samego końca. Stephanie Garber wodzi czytelnika za nos, dając mu wiele mylnych tropów i fałszywych rozwiązań zagadek. Niejednokrotnie autorka przypomina, że to tylko gra, wszystko jest inne niż się wydaje i nie można nikomu ufać, ale stworzyła bardzo realny obraz dla swoich trików iluzjonistycznych, w taki sposób, że główna bohaterka oraz czytelnik bez problemu dają się złapać w pułapkę złudzenia. Z biegiem czasu Pani Garber coraz bardziej komplikowała sobie sprawę odnośnie całej fabuły i być może niektórzy stwierdzą, że nieco przekombinowała z zagadkami oferowanymi odbiorcy, sprawiając, że ten gubił się w kolejnych, następujących po sobie wydarzeniach. Było nieprzewidywanie, ale też nieco skomplikowanie. 

Większa część powieści biegnie tempem, które wzbudza w czytelniku ciekawość oraz otacza go swoim baśniowym klimatem. Wszystko, to za sprawą bardzo urokliwych oraz namacalnych opisów, o których wspominałam wcześniej oraz wydumanych porównań: „W miarę jak zbliżali się do wyspy, chmury nabierały złotobrązowego odcienia, jakby zamiast skropić ziemię deszczem, zamierzały stanąć w ogniu.”. Pod koniec „Caraval” nabiera szybszego tempa, które niestety odbierało mu nieco czarującej aury. W pewnym momencie dzieje tyle, jakby autorka chciała nadrobić akcję pod koniec swojej powieści. Osobiście zatęskniłam wtedy za tą delikatną, mglistą atmosferą, która pozwalała na powolne odkrywanie sekretów, wraz z każdym krokiem czytelnika w głąb powieści. 

„Caraval” okazał się powieścią baśniową, o zaczarowanym, przesiąkniętym magią klimacie. Autorka spowiła swoją opowieść pod mistyczną aurą, kreując nieznany oraz fantastyczny nowy wymiar. Czytelnik rozpoczynając tę lekturę wchodzi do świata iluzji i rozpoczyna swoją podróż w nieznane. I mogę niemal zapewnić, iż zakończenie sprawi, że będziecie mieli ochotę na więcej. 
Ale...
Zanim zatracisz się w magicznym świecie Caravalu, zapamiętaj: TO TYLKO GRA!
Za miłą niespodziankę dziękuję Wydawnictwu OMG books ☺

5 NAJEK tygodnia +1

Hej kochani, dziś przychodzę z NAJKAMI, których tak dawno nie było, że aż ciężko się zdecydować, czym tu się z Wami najlepiej podzielić. No i przez ten dylemat zdecydowałam, że przyznam jedną bonusową NAJKĘ, więc jest ich jednak 6☺

NAJciekawsze odkrycie:
Natrafiłam ostatnio na skupszop.pl, gdzie możecie za skromną cenę sprzedać niechciane książki. Nie zyskacie na tym zbyt dużo, jednakże chyba te kilka złoty będzie nie najgorszym wynagrodzeniem za pozbycie się książki, która zalega Wam niepotrzebnie na półce. Dodatkowo na stronie możecie za przystępną cenę zakupić książki, których brakuje na Waszych półkach, znajdziecie tam zarówno egzemplarze nowe, jak i używane. 

NAJciekawszy post/artykuł:
Niedawno założyłam konto na Instagramie, ale szybko okazało się, że powinnam trochę popracować nad robieniem lepszych zdjęć. Z pomocą, dla osób takich jak ja, które chciałyby nieco poprawić robione przez siebie fotografie, by bez wstydu umieścić je w internecie, przychodzi Tatiana. Autorka bloga Lost in my books przedstawia swoje sposoby, jak robić lepsze zdjęcia na Bookstragram. Choć nie stanowią one gwarancji, że nagle Wasze fotografie będą ćmić urodą, to są pomocą w drodze do ich ulepszenia.


NAJlepszy film:
Zostałam oczarowana, właśnie takie wrażenie pozostawił we mnie po sobie film Lion. Droga do domu. Piękny. Urzekająca zarówno historia, jak i aktorzy wcielający się w swoje role, szczególnie zauroczył mnie Sunny Pawar odgrywający małego Saroo - przesłodki chłopiec, który wcielając się w swoją postać spisał się idealnie ♥

Film został zainspirowany prawdziwą historią o nadzwyczajnej odwadze i wielkiej sile miłości. Pięcioletni chłopiec gubi się na ulicach Kalkuty, tysiące kilometrów od domu. Napotkanym ludziom nie jest w stanie powiedzieć o sobie wiele. Nie zna nazwiska ani adresu rodziny. Zdany wyłącznie na siebie, musi stawić czoła zagrożeniom czekającym na ulicach wielomilionowego miasta. W najmniej oczekiwanym momencie jego los odmienia para Australijczyków. 25 lat później, już jako mężczyzna, wyrusza na poszukiwanie utraconego domu i rodziny.
NAJka pomocna:
Jestem osobą mającą niemałe problemy z przyswajaniem angielskiego, ale to mnie nie zwalnia z obowiązku przygotowywania się do szkoły, a by ułatwić sobie jak najbardziej wbicie do głowy gramatyki, bez której ani rusz na sprawdzianie korzystam z mojego małego znaleziska, które kryje się w moim telefonie. Mówię tu o naprawdę świetnej aplikacji - English Grammar Test, która daje mi możliwość poćwiczenia na przykładach po przez testy, jakie się w niej znajdują. Wszystko jest podzielone na konkretne zagadnienia, więc bez problemu można znaleźć to czego się szuka. Dodatkowo, po zakończeniu testu pojawia się wyjaśnienie, dotyczące poprawnej odpowiedzi. Świetny trening przed sprawdzianem.

NAJciekawsze zapowiedzi:
TYTUŁ: "Franco"
OCENA NA GOODREADS: 4.35/5
DATA PREMIERY: 24 maja
Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota.
Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?


Oraz druga zapowiedź, która z początku nie zrobiła na mnie wrażenia (okładka to porażka, a opis również nie zwala z nóg), ale po małym zapoznaniu się z opiniami na jej temat, chyba zmieniłam zdanie i chętnie przeczytam.

TYTUŁ: "Przyrodni brat"
OCENA NA GOODREADS: 4,15/5
DATA PREMIERY: 24 maja


BESTSELLER “„NEW YORK TIMESA” I POCZĄTEK FENOMENU...
Dziewczyna nie powinna pragnąć tego, kto ją dręczy.
Greta była cichą nastolatką, a jej życie miało swój spokojny rytm — szkoła, nauka, dorywcza praca i dom... Kiedy pewnego dnia w domu pojawił się jej przyrodni brat Elec, nie była na to przygotowana. Nienawidziła tego, jak wyżywał się na niej, dając upust swojej niechęci wobec nowej rodziny. Nienawidziła tego, że sprowadzał do swojego pokoju różne dziewczyny z ich szkoły. Nienawidziła tego, że coraz bardziej ją fascynował. Zbuntowany, irytujący i odpychający, coraz bardziej pociągał Gretę. Jego aroganckie zachowanie, muskularne ciało, pięknie wyrzeźbiona twarz sprawiły, że jej ciało wbrew umysłowi reagowało tak, jak jeszcze nigdy przedtem. Łączące ich uczucia zaczęły się zmieniać, aż pewnej nocy przekroczyli granicę, spoza której nie było już odwrotu...
Następnego dnia Elec wrócił do Kalifornii, zniknął z jej życia równie nagle, jak się w nim pojawił. Minęły lata, od kiedy widziała go po raz ostatni. Gdyby nie rodzinna tragedia, która pewnego dnia zaskoczyła wszystkich, pewnie już nigdy nie stanęliby ze sobą twarzą w twarz. Oszołomiona Greta stwierdza, że nastolatek, dla którego straciła głowę, wyrósł na mężczyznę, który dziś potrafi doprowadzić ją do szaleństwa.Ze śmierci zrodziło się życie. Z nienawiści zrodziła się miłość.
NAJciekawsze wydarzenie:
Samantha Shannon już w kwietniu w Polsce!
Jesteście wielbicielami serii „Czasu Żniw”? Marzycie o autografie autorki? Macie do Niej jakieś pytanie? Mieszkacie w Warszawie lub Poznaniu?
A może nie znacie jeszcze Paige oraz Naczelnika i czujecie, że to odpowiedni moment, aby ich poznać?
Jeżeli choć na jedno pytanie odpowiedzieliście twierdząco, nie możecie przegapić tych wydarzeń!
Taka okazja może się już nie trafić.
Samantha Shannon wybierze się w tournée ze swoją najnowszą powieścią.
26 kwietnia będziemy hucznie świętować dzień premiery „Pieśni Jutra” w warszawskim Empiku na Nowym Świecie.
28-30 kwietnia autorka wygłosi swoje prelekcje na Festiwalu Fantastyki „Pyrkon” oraz obejmie dyżur autografowy.

Dajcie znać, co Wy ostatnio odkryliście? Może jakiś świetny film, godny polecenia? Trzymajcie się, do następnego ♥ 

60♥ "Prawo Mojżesza" Amy Harmon

TYTUŁ: "Prawo Mojżesza"
AUTOR: Amy Harmon
ILOŚĆ STRON:
360
WYDAWNICTWO: Editio
MOJA OCENA: 6/10

Los. Najpierw daje, później zabiera. Albo zabiera zanim w ogóle coś da. A życie...? Szuka, znajduje, uderza, łamie. A ty pękasz, bo dostajesz mocniej niż jesteś w stanie znieść. 
Mojżesz rozpadł się jako niemowlak, porzucony w koszu na pranie. Nie kochany i niechciany. Bliski śmierci. Dziecko cracku. Chłopak z problemami. Problem sam w sobie. Osobliwy, cichy, tajemniczy, dla wielu niebezpieczny. Ale nie dla Georgi – młodej, energicznej kowbojki. Mojżesz intryguje ją od samego początku, a dziewczyna wbrew wszystkiemu pragnie go rozgryźć oraz poznać jego sekrety. Jednak próba sklejenia chłopaka może złamać ją samą. Los zabiera, życie łamie, a miłość...? 

„W każdej opowieści najtrudniejsze są pierwsze słowa.
[…]
Jeśli powiem ci z góry, na samym początku, że go straciłam, łatwiej będzie ci to znieść. Będziesz wiedzieć, że do tego dojdzie, i będziesz cierpieć. Poczujesz ból w klatce piersiowej i wszystko będzie się tobie skręcać z niepokoju. Ale będziesz o tym wiedzieć i się do tego przygotujesz. To mój dar dla ciebie. Ja nie miałam tyle szczęścia. Nie byłam na to przygotowana.”
Autorce nie wiele było trzeba, by wciągnąć czytelnika w swoją opowieść i zachęcić do czytania historii, którą stworzyła. Już sam Prolog okazuje się skokiem w głęboką wodę – emanuje niezwykłą emocjonalnością, zdaje się być zapowiedzią historii, która wraz z kolejnymi rozdziałami będzie pustoszyć serce czytelnika, niszcząc jego pancerz. Głęboki i szczery wstęp, w którym główna bohaterka bezpośrednio zwraca się do odbiorcy, odsłaniając przed nim swoje uczucia, dzieląc się bólem oraz wątpliwościami, to niemal jasny sygnał, że książka ta, to strzał w dziesiątkę, że autorka ma dobry plan, na to jak poprowadzić swoją opowieść. Do tego dochodzą magiczne słowa, które trafiają głębiej oraz wyrażają więcej i są jednocześnie dodatkowym sygnałem mówiącym, iż Amy Harmon, nie będzie się z nami pieścić, tylko uderzy z grubej rury, zapewni chwile pełne wrażeń – takie, przez które nagle wszystko straci sens, kolory i znaczenie, takie, po których nie będziemy wiedzieć, co ze sobą zrobić. Ten szczery Prolog daje nadzieję, że „Prawo Mojżesza”, to powieść niezapomniana, więc moje rozczarowanie było niemałe, gdy to wszystko okazało się kłamstwem, a sam wstęp jedynie pokazówką, zachęcającą do zapoznania się z całą historią o Georgi i Mojżeszu. Reszta rozdziałów wydaje się jakby z innej książki, pisana przez kogoś innego, niedorastająca do kostek krótkiemu Prologowi. 
„Boisz się prawdy, Georgio. A ludzie, którzy boją się prawdy, nigdy jej nie odkrywają.”
Jak wspominałam wyżej, oczekiwałam głębokiej historii o trudnej miłości i choć być może „Prawo Mojżesza” o tym mówi, to nie w tak szczery oraz intensywny sposób, jak można by się spodziewać. Początkowa część opowieści została pozbawiona jakiejkolwiek spójności. Losy bohaterów nie kleiły się, rozdziały były zbyt krótkie, wydarzenia opisane jedynie powierzchownie, a to tworzyło niepotrzebne luki, przez co czytelnik nie potrafi całym sobą oddać się lekturze, co powadzi do utrudnienia nawiązania więzi z głównymi bohaterami. Harmon bardzo starannie podeszła do stworzenia głównych bohaterów, tak by nadać im cechy wyjątkowe, wykreować postacie wyraziste i autentyczne. I być może jej się to udało, ukształtowała dwa specyficzne charaktery – dziewczynę o lekkim podejściu do życia, która pragnie chwytać dzień, strach i niepewność pozostawić za sobą i iść do przodu z głową pełną marzeń. Stworzyła Georgię, zakochaną w koniach, z pozoru twardą, jednakże przede wszystkim naiwną nastolatkę. Oraz Mojżesza. Chłopaka z problemami – egzotycznego i urodziwego. Tajemniczego, fascynującego, jednak budzącego lęk młodego mężczyznę z pasją do malowania. I to właśnie zamiłowanie Mojżesza do tworzenia obrazów odgrywa w powieści dość istotną rolę. Stanowi podstawę wątku, który z ogromną chęcią wykreśliłabym za pomocą markera ze swojego egzemplarza powieści. Ale cóż... nie wiele by wtedy zostało z całej historii. Niestety, autorka zdecydowała się na zabieg, który stanowi główny powód, dlaczego jej powieść jest dla mnie tak bardzo przeciętna. Nie jestem w stanie zaakceptować wprowadzenia elementów paranormalnych do książki, która miała być tak szczerym i autentycznym obrazem skomplikowanego uczucia. Obecność duchów to wszystko zniszczyła, a powieść automatycznie straciła wiarygodności. Czytelnik wręcz może poczuć się, jak podczas czytania taniego Paranormal romance dla nastolatek. Może dodaje to oryginalności, ale właśnie ta nieszablonowość sprawia, że „Prawo Mojżesza” nie trafi do każdego. Do mnie niestety ta książka nie trafiła. 
„Ale obrazy Mojżesza takie właśnie były: wspaniałe i straszne. Wspaniałe, gdyż wskrzeszały wspomnienia, a straszne – z tego samego powodu. Czas przytłumia wspomnienia, łagodzi ostre krawędzie śmierci, lecz obrazy Mojżesza emanowały życiem i przypominały nam o naszej stracie.” 
„Książka o „przed” i „po”, o zaczynaniu od nowa i o wieczności. Historia pełna skaz i pęknięć, szaleństw i dziur. Przede wszystkim historia o miłości” - właśnie takie słowa można odnaleźć w książce i niezaprzeczalnie, jest to powieść o miłości, a nawet o nowym początku, ale to nie na taką miłość i nie na taki początek osobiście liczyłam. Zaliczyłam zawód, bo niezaprzeczalne jest również, że opowieść Amy Harmon jest pełna skaz, pęknięć, szaleństw i dziur – za dużo luk, aby ulepić z tego zgrabną i wartościową powieść. Nie jestem w stanie polecić historii Mojżesza i Georgii, jednak mimo wszystko mam nadzieję, że moja opinia zaciekawiła Was na tyle, że jednak postanowicie przekonać się na własnej skórze, ile jest ona warta☺

Za możliwość przeczytania, dziękuję Wydawnictwu Editio

♥♥♥♥♥
Oj tak, dobrze widzicie, na tym blogu pojawił się właśnie nowy wpis. Jesteście zaskoczeni? Sama jestem w szoku, że właśnie napisałam jakąś recenzję. Nie było łatwo, chyba straciłam wprawę, ale udało mi się sklecić kilka zdań, choć trochę mi to zajęło. Jak w ogóle to się stało, że coś napisałam? Cóż, spontaniczna myśl, że właśnie dziś usiądę i ubiorę dla Was moją opinię w słowa. Mam nadzieję, że będę wpadać tu z czymś nowym częściej niż raz na pół roku :( 

Koniec, a może nowy początek...?

Skoro nie możesz powiedzieć prawdy ludziom, na których najbardziej ci zależy, w rezultacie samego siebie też oszukujesz. 
~Cassandra Clare "Miasto Popiołów"
Witajcie, kochani. Przychodzę dziś do Was, ponieważ wreszcie jestem gotowa na ten post. Właściwie wciąż nie wiem, co chcę przekazać, ale zrozumiałam, że nie można odchodzić tak nagle, bez słowa, bez pożegnania. Nie można kończyć książki w środku zdania, gdy inni czekają na zakończenie. Nie wiem, czy jeszcze ktoś z Was spodziewał się mojego powrotu lub chociaż jakiegoś znaku życia, czy ktoś jeszcze pamięta Minni i jej blog. Marzenie każdej blogerki, która pisze z pasji, nie dla zysku, to prawdziwi i zaufani czytelnicy. I ja tego pragnęłam, gdy dla Was pisałam. Zawsze miałam nadzieję, że czytaliście mnie z przyjemnością i wracaliście tu, bo liczyliście się z moją opinią, bo interesowaliście się tym, co mam do powiedzenia. Pragnęłam dzielić się z Wami moją pasją, zarażać miłością do książek, nawet jeśli książkoholizm dawno Was dopadł. To miejsce powstało z miłości do książek i to ta miłość sprawiała, że tętniło tu życie. I chciałabym napisać, że to wszystko wróci. Że ja wracam. I to nie koniec. Bo to nie jest koniec. Ale nie wracam. Niestety. Niestety, bo wciąż kocham to miejsce i wciąż czuję żal na myśl, że je porzuciłam. Że Was porzuciłam. Tyle, że nie jestem w stanie wrócić. Próbowałam. Niemal codziennie powtarzałam sobie, że to dziś - dziś coś napiszę, dziś wyjaśnię, dziś chociaż trochę poczytam... Ale to dziś nie nadchodziło, aż do teraz. Choć nie tak miało to wyglądać. Miałam wrócić. Wyjaśnić sprawę nierozwiązanego konkursu. Zrecenzować książki, które dostałam od wydawnictw. Wziąć się w garść. Czytać. Pisać. I wciąż to kochać. I może dalej to kocham, ale zapomniałam jak to jest. Zapomniałam, ile radości mi to sprawiało. Wypaliłam się... Czytanie straciło sens. Pisanie powoduje niechęć. I to miejsce... Ten blog. Powinien zniknąć, ale na ten ruch nie jestem jednak gotowa. To by było za wiele. Wciąż mam nadzieję, że ta iskra zapłonie. Że znów to poczuję. To co zawsze czułam sięgając po kolejną znakomitą lekturę. 
Czuję ogromną złość, że zniknęłam na tyle czasu, że nie dawałam żadnego znaku. Zawsze denerwowało mnie w blogach, gdy jego autor nagle znikał bez słowa. I proszę, właściwie zrobiłam dokładnie to samo. Ale uwierzcie, nie planowałam tego. Po prostu straciłam siły. Chęci. Zniknęła ta część mnie, która odgrywała na tym blogu najważniejszą rolę. Mam nadzieję, że nie zniknęła na zawsze, a jedynie zabłądziła. Że się odnajdzie. 
Muszę również poruszyć kwestię nierozwiązanego konkursu na blogu, jak i na fanpage'u. Niestety, przykro mi, ale zwycięzcy nie zostaną wyłonieni, nagrody nie zostaną rozdane. Jeśli czujecie się oszukani i chcecie opuścić to miejsce całkowicie, to rozumiem. To ja zawiniłam. Mogę jedynie z całego serca przeprosić i zapewnić, że strasznie mi głupio, iż wyniknęła taka sytuacja. 
Przyznam się również, że mam kilka książek, których recenzje nie pojawiły się na blogu, a dostałam ich egzemplarze już jakiś czas temu od wydawnictw. Próbowałam się zmusić, żeby przeczytać, to co już mam, napisać recenzję i wywiązać się z obowiązku. Ale jakkolwiek bardzo bym tego nie pragnęła, obecnie nie jestem w stanie. Recenzje jednak najprawdopodobniej się pojawią. Z okropnie śmiesznym opóźnieniem zapewne, ale postaram się zrobić co w mojej mocy, by tak się stało. Najprawdopodobniej będzie to tu. Ale kto wie... może ta iskierka jednak zapłonie. Może to wszystko wróci. Chęci. Miłość... Może będę gotowa wrócić. Tu. A może zrobię krok w bok i zacznę od nowa. W nowym miejscu. Może kiedyś wrócę. Jednak na razie, kochani, zostawiam Was. Zostawiam to miejsce. Nie usuwam, jedynie oficjalnie zawieszam. Znikam. Przynajmniej na jakiś czas. Nie określony. Nie będzie mnie tu, ale to nie znaczy, że nie mam tego miejsca w serduszku. Ono wciąż się dla mnie liczy. Ale jest inaczej. Nie potrafię tego wyjaśnić. Wypaliłam się. A to...to wszystko straciło sens. Może się zmieniłam, a może po prostu potrzebuję odpocząć. Zobaczymy. Tymczasem Wam, kochani, życzę wielu wspaniałych książek i rosnącej miłości do czytania ♥ Do zobaczenia kiedyś, mam nadzieję ♥

Bądź tu teraz © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka